Lost Highway

kwiecień 7, 2008 · Print This Article

Od sukcesu CRUSH Bon Jovi rozpieszcza fanów praktycznie co rok wypuszczając na rynek kolejne wydawnictwa. Bardziej (HAND) lub mniej udane (TLFR), ale dowodzące, że zespół próbuje się rozwijać. W 2007 roku postanowiono zaserwować fanom album LOST HIGHWAY. I uściślijmy na samym początku, że jest to płyta inspirowana muzyką country i Nashville (które jest swoistą Mekką dla muzyków country). Od klimatu płyty, poprzez historie opowiadane w piosenkach, aż na bogatym instrumentarium kończąc-czujemy ducha tej muzyki. I bądźmy szczerzy, żeby do końca zrozumieć tę muzykę-trzeba być Amerykaninem. Stąd właśnie biorą się problemy z klasyfikowaniem najnowszej płyty BJ w Europie i zwłaszcza w Polsce. Bo co my możemy wiedzieć o country? Możemy tylko próbować…Ale fani zespołu mają ułatwione zadanie bowiem płyta wciąż brzmi jak powinno brzmieć Bon Jovi. Jon i Co. nie byliby sobą, gdyby zrobili nagle całkowity zwrot i przestali grać w swoim stylu. Poza tym, perfekcjonizm Jona kolejny raz dał o sobie znać. Zgodnie z zasadą: jak robić coś nowego- to robić to profesjonalnie lider podjął współpracę z artystami i kompozytorami, którzy obecnie stanowią absolutną czołówkę w muzyce country. Począwszy od drugiego producenta Danna Huffa, przez songwriterów Gordie Sampsona, Bretta Jamesa, Hillary Lindsey(cała trójka dostała w tym roku Grammy w kategorii best song country), a na duecie Big&Rich i Leann Rimes kończąc. Zawrotu głowy można dostać…Dla przeciętnego człowieka z USA, który nie słuchał płyty, a spojrzy na te nazwiska-sytuacja będzie jasna: Bon Jovi poszli w country…Dla Europejczyka, któremu te nazwiska nic nie mówią, ale przesłuchał płytę-będzie się wydawało, że BJ nagrał płytkę pop. To jak to jest w końcu?

Najprościej można odpowiedzieć, że to BJ inspirowane Nashville. Mniej tu rocka, więcej subtelności i pięknych melodii. Ale tez nie do końca. Muzyka country od wielu lat ewoluuje, zapożyczając wiele z rocka i innych odmian muzyki. W USA praktycznie te rodzaje są wymieszane i czasem przypadek decyduje o klasyfikacji danego utworu(świetnym przykładem jest ogromny sukces Who Says You Can’t Go Home??). Zresztą, od tej piosenki wszystko się zaczęło. To dlatego właśnie Jon postanowił spróbować swoich sił w country. Czy mu się udało-historia pokaże…Dla fanów oczywiście to plus-pod warunkiem, że będzie to eksperyment jednorazowy. Ale do rzeczy…

Album zaczyna się świetnym utworem tytułowym. Tekstowo i muzycznie to wymarzona piosenka do jazdy samochodem. Nic dziwnego, że została wykorzystana w filmie drogi Wild Hogs. Ale z drugiej strony to przecież klasyczne BJ. Jakby na tej podstawie klasyfikować piosenki to okazałoby się, że BJ grają country już od dawna.

Tekstowo album jest bardzo równy i tylko dwie piosenki odstają od reszty(Summertime i We Got It Going On). Obydwie są po prostu luzackie i proste. O tej drugiej warto wspomnieć, bo została napisana i nagrana wraz z duetem Big&Rich. Motoryczny bas, talk-box i inne zabawki świadczą, że to rockowe wcielenie BJ, ale czy można by tu mówić o elementach country? Można by i już tłumaczę dlaczego- otóż powyższy duet jest przedstawicielem nurtu modern country-rocka. Wszystko jest wymieszane i dlatego darujmy sobie analizę. Summertime to taki nowoczesny BJ, jaki poznaliśmy niedawno ale czy pasuje na płytę? Chyba nie na tą. Tekst młodzieżowy niczym 99 In The Shade ale pamiętajmy, że wtedy chłopaki naprawdę byli młodzi. A w porównaniu z naprawdę dojrzałymi tekstami innych piosenek z LH- Summertime wypada bladziutko. Muzycznie oczywiście piosenka porywa, może być rekompensatą dla tych fanów, którzy na LH poszukiwali szybszego tempa. Ale czy naprawdę Jon i Richie potrzebują jakiś życiowych tragedii (rozwody, rozstania, śmierć kogoś bliskiego etc), żeby stworzyć takie dzieła jak Whole Lot Of Leavin czy Any Other Day? Chyba tak  bo te piosenki są po prostu najlepsze na płycie. Pierwszą z nich(napisana wraz z Johnem Shanksem i też jego produkcji) Jon powinien zadedykować swoim kumplom z zespołu. Jest to reakcja Jona na to, co działo się w ich życiu prywatnym. Muzycznie to klasyczne BJ, bez silenia się i wydumanych pomysłów. Any Other Day to z kolei piosenka współautorstwa Gordie Sampsona, co może dziwić, bo to znów typowe BJ, jakie fani najbardziej lubią. Mamy nawet dwie solówki Richiego. Sampson prawdopodobnie udzielał się tekstowo, bo ciężko jest tu znaleźć country(choć jak mówiłem wcześniej- trudno jest to zrobić Europejczykowi). Te dwie piosenki to oblicze dojrzałego BJ, jakie poznaliśmy na These Days. Potrzeba czasu aby dojrzały w słuchaczu. To nie materiał na single. Wspaniałe teksty, podniosłe refreny i świetna gitara Ricka. Perełki.

Szybszym kawałkiem jest też The Last Night, która po natłoku ballad lekko podkręca tempo pod koniec albumu. Tekstowo to dawka nadziei, jaką zawsze serwuje nam zespół. Od strony muzycznej to ponownie współpraca z Shanksem. Płytę kończy I Love This Town- klon WSYCGH, z tym, że zamiast It’s all right mamy Say Yeah. Stadionowa atrakcja i radocha dla fanów i zespołu. Muzycznie to już przedstawiciel nurtu country-western(podobnie jak odrzut Put The Boy Back In Cowboy), tekstowo to pean na cześć Nashville. Wspaniałe wyeksponowane solo Richiego. Dobra końcówka albumu. Trzeba tu wspomnieć, że Jon coraz lepiej sobie radzi z ustawianiem tracklisty- na ostatnich albumach nie ma czasu na nudę, mamy ostry początek, środek i koniec. Lost Highway ma wspaniały klimat od początku do końca, jest po prostu równa.

Ballady specjalnie zostawiłem na koniec. Można je podzielić na dwie kategorie: a-typowe BJ i b- nowej jakości ale genialne w swojej prostocie. Do pierwszej kategorii można zaliczyć Everybodys Broken i One Step Closer. Pierwszą z nich Jon napisał ze starym kumplem Billym Falconem, bez Richiego- co sugeruje, że ponownie lider chciał coś opisać ze swojej perspektywy. Broken to oczywiście pozytywne przesłanie ale przede wszystkim to piosenka o samotności i zagubieniu. O życiu. Podniosły refren niczym w najlepszych balladach, wspaniały rytm perkusji w drugiej zwrotce(nobody swings like Tico Torres). Na marginesie wspomnę tu o teledysku stworzonym przez fana i umieszczonym na youtube jako Tribute To Mr Sambo. Richie był wtedy na detoxie w klinice, a dzięki wpisom fanów Broken zaczęło żyć własnym życiem. Powstał taki mały hołd dla Sambory, pokazujący że bez niego nie ma zespołu. One Step Closer to zachęta do podjęcia ryzyka, znowu podniosły refren typowy dla zespołu ale uwagę zwraca genialna linia melodyczna w zwrotkach i śpiew Jona. W ogóle warto tu wspomnieć, że frontman głosowo się nie oszczędzał. Do drugiej kategorii ballad należą pierwszy singiel Make a Memory, Seat Next To You i Till We Ain’t Strangers Anymore. Wszystkie trzy wyprodukowane przez Danna Huffa, który wniósł nową jakość do ballad zespołu. Singiel zaczyna się niemrawo, by pod koniec zamienić się w czystą magię. Richie jest tutaj w szczytowej formie, wokal Jona subtelny i przejmujący. A z drugiej strony piosenka nie jest przecież jakoś specjalnie nośna i komercyjna. Nie zmienia to jednak faktu, że w zestawieniach na całym świecie nieźle namieszała. Czyli wolność i swoboda artystyczna, o której wspominał Jon, jest tutaj najbardziej widoczna i co najważniejsze-przynosi efekty. Jest to także jedyna współkompozycja Desmonda Childa na LH, który ponownie wcielił się w executive producera. Seat Next To You to efekt współpracy z Hillary Lindsey, która udzielała się także w chórkach. Wspaniały klimat, piosenka, która musi dojrzeć w słuchaczu. Nie jest to materiał na hit, ale wieloznaczny tekst i najwyższej jakości wokal Jona rekompensuje wszystko. Interpretacja należy do słuchacza(dla Richiego np.to pożegnanie z ojcem). BJ zbliżyli się tutaj do poezji, co tekstowo wynosi ich na najwyższy poziom po tych wszystkich stand my ground live my life i innych kliszach, które niebezpiecznie Jon sobie wszystkie przyswoił. Z kolei Strangers to kawałek napisany wraz z Brettem Jamesem i zaśpiewany w duecie z gwiazdą country Leann Rimes. Chemia w wokalu między nią a Jonem wypada bardzo dobrze, świetny dialog kochanków. Gitarka Richiego- mistrzostwo świata. Materiał na singiel w USA i kolejny hit.

Instrumentarium użyte na LH to kolejny krok do przodu w rozwoju muzyków zespołu. Richie grał min. na elektrycznej gitarze hawajskiej, banjo, mandolinie. Do studia ponadto zaproszono mnóstwo muzyków, grających na mało rockowych instrumentach. Na płycie słychać akordeon, skrzypce, organy i wiolonczelę. Producenci John Shanks i Dann Huff stanęli na wysokości zadania, dzieląc się obowiązkami po połowie.

Lost Highway to nowa jakość i zarazem pozytywna niespodzianka dla fanów(bo jeśli zespół się gdzieś tam zagubił na autostradzie-to niech tam zostanie na jakiś czas- z pożytkiem dla siebie i dla nas). Dla zwykłych słuchaczy może to być płyta country, dla innych- płyta pop, ale dla fanów BJ jest to typowe BJ podane w nowym sosie. Smakowitym-na dzień dzisiejszy-trzeba przyznać. A opinie znawców, ekspertów, wszelakiej maści recenzentów? No cóż- jak mawiał Clint Eastwood: Opinions are like assholes-everybody has one. A my czekamy na solową Richiego. Keep The Faith!

Comments

Got something to say?





hoteles en granada hotele torebki praca za granicą hotel nad morzem
biznes plan oferty pracy Płock Barcelona apartment Zimna wojna thira hoteles